środa, 12 listopada 2014

Krem brązujący Clarins Instant Smooth Self Tanning

Gdyby przyszło mi żyć w indiańskim plemieniu, jest więcej niż pewne, że nazywałabym się Blada Twarz;) Większość producentów podkładów często nie uwzględnia dostatecznie jasnych odcieni w swojej palecie kolorów, toteż w okresie okołozimowym zdarza mi się wspomagać kosmetykami brązującymi (jeśli akurat nie rozjaśniam sobie podkładu). Kto nie lubi muśniętej słońcem skóry?;)

Clarins Instant Smooth Self Tanning



Jeśli chodzi o balsam brązujący do ciała, to już dawno znalazłam swojego ulubieńca w świetnej cenie (klik). Jeśli chodzi natomiast o krem brązujący do twarzy, to kupiłam wczesną jesienią taki produkt pierwszy raz. Po przewertowaniu internetów i MakeupAlley wybór padł na krem Clarins Instant Smooth Self Tanning (Lisse Minute Auto-Bronzant).




Pomarańczowe szklane opakowanie zawiera 30 ml rzadkiego, ciekawego w konsystencji (mus?) kremu. Kosmetyk jest lekko brązowy, co w oczywisty sposób ułatwia jego aplikację i dozowanie. Całkiem przyjemnie się go stosuje. Wystarczy nałożyć niewielką ilość kosmetyku, więc produkt jest wydajny.



Clarins Lisse Minute Auto-Bronzant - efekt zaraz po nałożeniu


Krem pozostawia na skórze lekki film. Raczej nie polecałabym stosowania go pod makijaż. Najlepiej aplikować go wieczorem na oczyszczoną skórę uważając, by rozprowadzić go równomiernie. Efekt? Cera już po jednej aplikacji jest minimalnie przyciemniona, ale nie nazwałabym tego efektu przybrązowieniem, ale raczej muśnięciem słońca. Warstewka kremu pozostawiona na skórze delikatnie ociepla jej koloryt niczym krem tonujący, natomiast po ok 4-8 godz. za sprawą aktywnie opalających składników (DHA i erytruloza) na skórze pojawia się trwalszy efekt. Krem opala skórę naprawdę stopniowo, dopiero po ok. 3 dniu skóra jest widocznie przyciemniona, ale jak dla mnie to zaleta, ponieważ mamy stałą kontrolę nad kolorem karnacji i nie spotka nas żadna niemiła niespodzianka w postaci ciemnych plam czy zbyt brązowej skóry. Krem nie zatkał mi porów.



Kosmetyk ma też drobne wady. Poza ceną przyczepić się można do  niewielkiego, ale jednak - przesuszania cery (taka ponoć przypadłość kosmetyków brązujących). Niemniej krem brązuący Lisse Minute Auto-Bronzant od Clarins  zdaje egzamin i spełnia obietnice producenta.



Nie wiem, czy kupię go ponownie, ponieważ jest dość drogi, na pewno jednak poszukam tańszych zamienników. Jeśli jakiś znacie, to chętnie spiszę sobie Wasze propozycje:)


Ocena: 7/10




8 komentarzy:

  1. To ja dopytać tylko ;) Czy nakładasz go przez te trzy dni ciągiem i efekt jest widoczny po tych wszystkich aplikacjach, czy no. W jednego dnia nakładasz, aby po trzech zobaczyc trwały efekt?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nakładam przeważnie co kilka dni, żeby utrzymać ten sam odcień. Nie czekam 3 dni po jednej aplikacji, aż skóra zbrązowieje. Efekt jest widoczny już następnego dnia, z tym, że jest delikatny, raczej słoneczny niż opalony. Opalony się staje dopiero po kilku wieczornych smarowaniach. Jeśli chcesz uzyskać brązowawy odcień, wówczas warto smarować codziennie, a jeśli tylko minimalnie muśniętą skórę słońcem, to wystarczy aplikować raz na powiedzmy 2-3 dni.

      Usuń
  2. Myślałam o nim w rezutlatacie kupiłam jednak te kropelki, również z Clarinsa - koncentrat i bardzo mi się spodobał ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kropelkach nie słyszałam, chętnie zbadam temat. W jednym ze sklepów z półproduktami jest peptyd brązuący - nie wiem jednak czy działa, jakoś tak mi się z koncentratem brązującym kojarzy;)

      Usuń
  3. Ciekawy kremik, ale mnie bardziej kusi serum brązujące z Clarins, które można łączyć z wieczornym kremem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe rozwiązanie z tym łączeniem serum brązującego z kremem, na pewno przyspiesza wieczorną pielęgnację:)

      Usuń
  4. Great blog♥

    How about follow each other?
    I follow your blog. Waiting for you♥
    My Blog: http://juliemcqueen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa recenzja ;) Przydałoby mi się coś takiego na lato ;)

    OdpowiedzUsuń


Dziękuję Wam bardzo za każdy komentarz, jest mi niezmiernie miło, że do mnie zaglądacie! :)



You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...