czwartek, 11 października 2012

Prawdziwe słońce w tubce i skarb za grosik czyli mleczko samoopalające Sun Ozon

      W tym roku nie miałam żadnej okazji, żeby złapać słońce poza fantastycznym, ale krótkim weekendem majowym na trójmiejskiej plaży;) I właściwie moja bladość mi nie przeszkadza, ale skóra muśnięta słońcem ma w sobie duzo uroku i jest synonimem zdrowia poniekąd. Któregoś razu pomyślałam, że może dobrym pomysłem byłby balsam brązujący albo samoopalacz. Zrobiłam swoim zwyczajem internetowy research. Posiłkując się faktem, że samoopalacze składem praktycznie się nie różnią postanowiłam nie przepłacać za górnopółkowe produkty i wybrałam się do Rossmanna po

Mleczko samoopalające Sun Ozon dla skóry normalnej i ciemnej


Mleczko samoopalające Sun Ozon





Mleczko ma 200 ml i jest wydajne. Ma białawy kolor, dobrze się rozsmarowuje. Nazwa mleczko jest tu jednak nieco myląca, jak dla mnie jest to klasyczny samoopalacz do ciała.

Jak używam smoopalacza, żeby opalenizna była równomierna i naturalna:
  •  nakładam samoopalacz zawsze wieczorem, po kąpieli
  • przed samym 'balsamowaniem' mleczkiem robię porządny peeling, albo długo się masuję szorstką stroną gąbki pod prysznicem
  • samoopalacz Sun Ozon mieszam w proporcji 1:3, 1:2 ze zwykłym balsamem (u mnie balsam Yves Rocher o kwiatowym zapachu)
  • rozcieram produkty w dłoniach i żeby nałożyć wszędzie taką samą ilość produktu porcję, którą mam na lewej ręce nakładam na lewą nogę/rękę/połowę brzucha itd. a to co na prawej ręce na prawą nogę/rękę itd. Żeby nałożyć produkt na całe ciało (prócz twarzy) wystarczą mi trzy porcje Sun Ozon.
  • myję dokładnie ręce (inaczej będą pomarańczowo-brązowe) - koniecznie!
  • nie zakładam bawełnianej piżamy aż do całkowitego wchłonięcia, powiedzmy 15-20 min.
  • efekty widać po ok. 3 godz., wtedy można iść spać;)
  • rano lekko czuć samoopalaczowy zapach, który znika wraz z porannym łagodnym prysznicem
Opalenizna taka utrzymuje się dobre 4-5 dni, przy czym nie robię wtedy peelingu,nie trę skóry szorstkimi gąbkami. Porządny peeling robię przed kolejną aplikacją mleczka.
najlepszy samoopalacz
Sun Ozon na skórze

Jak się pozbyć zapachu samoopalacza?

     Charakterystyczny zapach samoopalacza to zasługa jednego ze składników - Dihydrxyacetonu (DHA). To właśnie ten skłądnik reaguje z naskórkiem - z aminokwasami zawartymi w naskórku. Każdy samoopalacz go zawierający bedzie miał lekko charakterystyczną woń. Dlatego ja smaruję się na noc, a zapach 'zmywam' rano. 
      Ewentualne zacieki czy plamy z samoopalacza ( mi z Sun Ozon się nie zdarzają) można usunąć kremem z kwasami AHA, BHA albo sokiem z cytryny - kwasy te bowiem przyspieszają złuszczanie naskórka.

samoopalacz efekty
Samoopalacz Sun Ozon wymieszany z balsamem do ciała, tu: efekt po 2h (a więc prawie ostateczny)



Samoopalacze dają nam w 100% bezpieczną opaleniznę.

Sun Ozon bardzo polecam. Miałam wcześniej tego typu produkty z Garniera, Lirene, Sorayi i Nivea, ale ten jest bezkonkurencyjny. Nakładany solo przyciemnia karnację o dobre 3-5 tonów. Opalenizna jest zadziwiająco naturalna. Sam produkt kosztuje grosze, ok 10zł. Do nabycia w Rossmannach.

Nie ma się co obawiać plam, najlepiej zacząć od mieszania małych ilości z balsamem i stopniowo dojść do wprawy:)


Ocena: 9/10

Znacie?


19 komentarzy:

  1. Miałam go kiedyś, ale nieumiejętnie się nim smarowałam, więc po 1 aplikacji wyrzuciłam do kosza. Żałuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie umiałam, dlatego zaczęłam od mieszania malutkiej ilości z balsamem i szybko doszłam do wprawy!

      Usuń
  2. ja samoopalaczy się boję ;) z moimi umiejętnościami zacieków miałabym od groma, a i jeszcze więcej :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Martuś, wszystko jest kwestią wprawy, ja też zaczęłam testować przed weekendem, żeby w razie czego nie musieć się pokazywać ludziom, ale jestem pozytywnie zaskoczona, bo to mleczko wręcz samo się nakłada równo:)

      Usuń
  3. ja sięboję takch produktów, mam chyba za jasną karnacje do nich, bo u mnie każdy taki źle wygląda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też tak było, często wychodził dziki kolor, z tym Sun Ozonem nie mam tego problemu:)

      Usuń
  4. Unikam samoopalaczy i balsamów brązujących jak ognia i ludzkiej głupoty :) Już wolałabym się wykąpać w łupinach orzecha - przynajmniej naturalnie.
    Ale wielu osobom bardzo służy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się ostatnio przekonałam i na pewno będę go kupować dość regularnie:)

      Usuń
  5. jeden z moich ulubionych produktów samoopalających :]

    OdpowiedzUsuń
  6. heh zawsze podchodziłam do samoopalaczy jak pies do jeża;) ciągle mi kuku robiły, albo nie mogłam znieść ich intensywnego zapachu:/ najpiękniejszy kolor dawał scott barnes (cena koszmarna), ale zapach tragedia...czułam go 3 dni na skórze:/ chyba skuszę się na tego cudaka:) 10zł nie majątek a może faktycznie to taka perełka:D?

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam właśnie to mleczko! Używałam je pół lata i bardzo mi podpasowało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dopiero 2 miesiące używam:) Mam nadzieję, że mi nie zniknie z rossmannowych półek;)

      Usuń
  8. Ja boję się samoopalaczy, bo z moim szczęściem zrobiłabym sobie krzywdę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, myślę, że nie:)Trzeba się z nimi tylko trochę zaprzyjaźnić;)

      Usuń
  9. Może się skusze na niego :) Nigdy nie używałam samoopalaczy :)

    OdpowiedzUsuń


Dziękuję Wam bardzo za każdy komentarz, jest mi niezmiernie miło, że do mnie zaglądacie! :)



You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...