poniedziałek, 18 czerwca 2012

Zalotka Shiseido Eyelash Curler w akcji ! Jak podkręcić rzęsy zalotką?

     Dziś w końcu miałam czas uwiecznić efekt, jaki daje Shiseido Eyelash Curler, o której pełna entuzjazmu pisałam kilka dni temu o TUTAJ. Zalotka sprawdza się świetnie:)

L- 'zwykłe' rzęsy
R-rzęsy + zalotka Shiseido :

Shiseido Eyelash Curler (R)


    Przekonałam się, że o skuteczności zalotki decydują dwie jej cechy: miękkość gumki (za miękka nie zdefiniuje kształtu), wygięcie górnej części chwytającej rzęsy (do oczu wypukłych -bardziej zaokrąglona, eliptyczna; do takich głęboko osadzonych jak moje- bardziej płaska).


Rzęsy mniej sztywne, niezupełnie proste będą też bardziej podatne.

Shiseido Lash Curler
Shiseido Eyelash Curler


Na rzęsach mam akurat tylko tusz Chanel Inimitable (żadnej bazy, czy niżej wspomnianego tuszu wodoodpornego) - po lewej - rzęsy niepodkręcone, po prawej -rzęsy podkręcone zalotką Shiseido.

Shiseido Lash Curler


MOJE RADY:

  • Trzymamy zalotkę maksymalnie blisko nasady rzęs.
  • Wiadomo, że w ciągu dnia rzęsy lekko opadną.Przydatne mogą być fixer spraye, które mogą ten proces opóźnić.
  •  Nie można tez przesadzać z ilością warstw tuszu- wtedy opadną pod wpływem ciężaru.
  •  Rzęsy trzeba malować od samej nasady, nie za miejscem podkręcenia, bo też opadną. Chodzi o to, żeby calutkie rzęsy były pokryte jednolitej grubości warstwą.
  • Wayne Goss (patrz filmik poniżej) radzi, żeby najpierw pomalować rzęsy wodoodporną mascarą, taka utrwali podkręcenie, zadziała jak baza (ja mam najtańszy tusz Maybelline wodoodporny).
  • Niektórzy podgrzewają zalotkę np. suszarką - ciepło przyspiesza podkręcanie
  • Dla wzmocnienia efektu warto rzęsy podkręcić 2 razy - przed tuszowaniem i po wytuszowaniu, kiedy już są suche. To utrwali, podbije efekt.




Shiseido Lash Curler



Shiseido Lash Curler




Inspirujące i przydatne porady - jak podkręcić rzęsy zalotką:












Jeśli macie jakieś swoje sposoby na podkręcanie rzęs to bardzo proszę, podzielcie się ze mną:)







30 komentarzy:

  1. Super :) Jak dla mnie na co dzień nie ma tez nic lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czasem rano nie zdążę się podkręcić, a szkoda, bo mam liche te rzęsy;)

      Usuń
  2. kocham zalotkę, i właśnie myślę o kupnie nowej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby co to polecam Shiseidziaka:)

      Usuń
  3. Ładne zdjęcia oczek :) Efekt niezły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajj, jakoś w lutrze bardziej mi się podobał (widocznie lepszy kąt był) ;)

      Usuń
  4. dla mnie zalotka to narzędzie tortur i nie używam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie słusznie, masz b. ładne rzęsy! :)

      Usuń
  5. Oj, łobuzie, muszę teraz ją kupić;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehh, jakby mi te zdjęcia lepsze wyszły to być 'bardzo' musiała:)
      Mam nadzieję, że też będziesz zadowolona:)

      Usuń
  6. u Ciebie efekt jest widoczny i bardzo ladny ale ja u siebie nic nie widze :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to złośliwe rzęsy:( Szkoda.

      Usuń
  7. jeszcze nigdy nie stosowałam zalotki:) Mam o tyle podatne rzęsy na róznego rodzaju tusze podkręcające,że nie muszę jej stosowac:)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie no wygląda super, na prawde! ja swoich rzęs nie złapie nawet zalotką- są za krótkie i tylko przycinam sobie skóre z prób dociskania do oka.. za to mój maż ma rzesy boskie i długie jak wielbłąd- jakby sobie tak podkręcił wyglądałby jak lalka porcelanowa:PP

    Obserwuję i zapraszam również do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje też mogłyby być dłuższe;)

      Usuń
  9. A wiesz, że też chciałam zrobić taki post? Już teraz nie muszę, bo Ty go napisałaś:) Super! zwłaszcza, że u Ciebie efekt jest o wiele bardziej widoczny i każdy może się przekonać, ze zalotka to coś niezbędnego. Przy moich małych oczach i mega prostych rzęsach nie ma tak dużej różnicy. Co nie znaczy, że moje oko nie wygląda lepiej, gdy użyję tego cuda. Jak dla mnie zalotka to niezbędny przyrząd i bardzo cierpiałam, gdy swoją ulubioną gdzieś posiałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bez swojej żyć nie mogę :)

      Usuń
  10. bardzo przydatny post.....
    a rzeski masz cudne..zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  11. kocham zalotke a tak malo jej uzywam raczej polegam na tuszach boje sie ze mi zniszczy rzesy:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ciekawe informacje i efekt u Ciebie świetny. Mam jednak obiekcje co do używania zalotki po nałożeniu tuszu. Czy rzęsy nie osłabią się przez to, nie połamią...

    OdpowiedzUsuń
  13. Ile kosztowała ta zalotka :)? Bo właśnie planuje zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  14. faktycznie jest roznica :) na szczescie ja nie musze sie meczyc z zalotka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajjj, zazdroszczę w takim razie:)

      Usuń
  15. ja mam zalotkę MACa i kiedyś używałam dość namiętnie.. ostatnio jakoś mniej.. zaczęłam bać się o swoje rzęsy, bo trochę podupadły na kondycji, więc nie chcę im serwować gniecenia.. ale muszę chyba sobie czasem zaserwować małe podkręconko, bo tęsknię za tym efektem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak mam czas to też podkręcam;)

      Usuń


Dziękuję Wam bardzo za każdy komentarz, jest mi niezmiernie miło, że do mnie zaglądacie! :)



You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...