niedziela, 15 kwietnia 2012

Remedium: Puszące się włosy - John Frieda Frizz-Ease

Dżdżysta i nieco deszczowa pora nie rozpieszcza moich kudełków. O ile w domu uda się je jakoś ułożyć tak gdy tylko wyjdę na zewnątrz na głowie pojawia się...odstający puszek wywołany przez wilgotne powietrze. Jeśli dodać do tego jeszcze wiatr, który targa rozpuszczone włosy i siłą rzeczy-ubranie, o które się ocierają - na głowie mam skrzyżowanie miotły z siankiem, którego rozczesanie potem jest nie lada wyczynem.

Serum Johna Friedy to serum do włosów w formie jakby przezroczystego olejku. Pachnie dość ładnie, niedrażniąco, niczym konkretnym.
Ma bardzo wygodne opakowanie (50ml) z pompką.


Sera jeszcze dziewicze,ledwo napoczęte ;)


APLIKACJA:

Stosujemy zawsze na wilgotne włosy, wilgoć zostaje zamknięta wewnątrz włosa.
Włosy nie mogą jednak ociekać wodą, powinny być raczej suchsze niż mokre, odciśnięte z nadmiaru wody ręcznikiem. Aplikujemy na całej długości ze szczególnym uwzględnieniem końcówek. Rozsmarowujemy niewielką ilość maksymalnie równomiernie, można dodatkowo wczesać je gęstą szczotką.

PLUSY:

Serum Johna Friedy używam już ok. roku, acz nieregularnie.
Działa jak osłonka dla włosa, wygładza łuski, sprawia (za pomocą m.in silikonów, parafiny,ekstraktu z alg i jedwabiu), że włosy są od otaczającej wilgoci odseparowane.
Serum działa jak kurteczka;)


Myślę, że jest to jakaś tam alternatywa dla olejowania włosów, które jest czasochłonne i skutkuje przeważnie męczącym, intensywnym ziołowym zapachem.
Frieda działa silniej niż odżywki bez spłukiwania.

Jest to bardzo szybkie i ładnie pachnące (aczkolwiek niekoniecznie prawdziwie pielęgnujące) rozwiązanie. Niemniej chroni przed uszkodzeniami mechanicznymi, uelastycznia włosy, zabezpiecza końcówki. Nie obciąża włosów.

Bardzo długo się utrzymuje, myślę, że ze 2 mycia. Nawet z dłoni domywa się za drugim razem mycia mydłem;)

Moje falowane, lekko kręcące się na końcach włosy serum lekko prostuje.


MINUSY:

Właściwie brak, można się przyczepić, że nie pielęgnuje włosów, ale trzeba mieć na uwadze, że to quasi-olejek bardziej zabezpieczający, stylizujący niż pielęgnacyjny.
Producent pielęgnowania nie zapewnia.


Skład jest dość 'zwarty' prezentuje się następująco:


Co ciekawe - opakowanie jest bardzo praktyczne przyszłościowo - jest praktycznie przezroczyste, ma niezawodną pompkę i łatwo się rozkręca, zatem po wykończeniu produktu buteleczek będzie można użyć np. do przechowywania własnoręcznie ukręconych mazideł ;)



Ocena:  9/10



2 komentarze:

  1. nie lubie :P mialam kiedys fioletowe i w zwiazku, ze to i tak silikony to wolalam juz biosilk ;)

    teraz juz mam moje wlosy pod kontrola, mam ulubienca na rozczesywanie i innego na puszace sie koncowki (bez silikonu) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bez silikonu? Oj, to muszę zajrzeć do Ciebie i podpatrzeć:)

      Usuń


Dziękuję Wam bardzo za każdy komentarz, jest mi niezmiernie miło, że do mnie zaglądacie! :)



You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...