czwartek, 12 kwietnia 2012

Kanebo Translucent - bardzo udany puder sypki - upiększający Japończyk

   Transparentny (niewidoczny na skórze) i bardzo drobno zmielony puder-pyłek to dla mnie niezbędnik. Jakoś tak zawsze mi się wydawało, że prasowane są jakieś 'grubsze', mięsiste, trudniejsze w jednolitym nałożeniu.

Wahałam się między Kanebo a La Prairie, ale La Prairie jest sporo ciemniejszy i ma błyszczące mini drobinki, a mi zależało na względnym macie - dlatego padło na Japończyka:)
Ponad to puder zawiera jedwab Kaishimaru - 'jedwab wśród jedwabiów' dawniej przeznaczony tylko dla japońskiej rodziny cesarskiej i elit. Jest to składnik nawilżający, wygładzający - upiększający, pobudza produkcję kwasu hialuronowego w skórze.



OPAKOWANIE i CECHY:

Opakowanie zakręcane z siteczkiem, ja tylko część dziurek odsłoniłam, żeby mi się nie wysypywał. W komplecie bardzo ładny, mięsisty puszek o ok. 4mm włóknach-'włoskach'. O dziwo puszek jest naprawdę dobry, a nie dodany, żeby był dla picu.
Puder jest genialnie drobno zmielony, zupełnie jak pyłek, ma blado-beżowy kolor (nie jest biały i nie bieli), nie pyli się. Mamy 20 g produktu (kiedyś było 25...).


PLUSY:

Mam ostatnio przesuszoną cerę (mieszaną). Puder nałożony rano świetnie wiąże makijaż, nie jest płasko matowy, ale zapewnia bezdrobinkowy blask zdrowej skóry, taki jasny woal bardzo ładnie odbijający światło. Nie robi się ciasto, nic się nie warzy. Nie jest to puder stricte matujący, ale matuje świetnie, do tego nie wysusza naskórka( póki co nic takiego nie zauważyłam).
Bardzo dobrze współpracuje z podkładem Make-up Atelier Paris Waterproof liqiud foundation. Puder bardzo dobrze się rozprowadza, nie sypie.

MINUS:

Póki co tylko jeden - cena w Polsce.


Puder jest stacjonarnie dostępny tylko w Douglas.





Poniżej zdjęcie składu (trudno dostępny w sieci) - Kanebo Translucent Ingredients:

Kanebo Translucent Ingredients



A całość wygląda jak poniżej:



Kanebo



Tutaj maźnięcie pudrem... :



  

... A tu już pyłek roztarty (do 'niewidzialności'):





Polecam spróbować Japończyka:)







14 komentarzy:

  1. nie spotkałam się jeszcze z tym produktem:) Pozdrawiam i zapraszam do siebie+dodaję do obserwowanych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno spotkać Kanebo. Niemniej warto przetestować:)

      Usuń
  2. ja też pierwszy raz go widzę, ale brzmi ciekawie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ten puder, mimo że mojej tłustej cery nie matuje na długo. No ale ja mam słabość do Kanebo...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też się przetłuszcza skandalicznie ;)
      Z bazą matującą zapewne jest nie do pokonania:)

      Usuń
  4. ja też tak nie bardzo znam tzn sama marke kojarze ale z niczym konkretnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że jest w Douglasach tylko i nie mają szeroko zakrojonych kampanii reklamowych:)

      Usuń
  5. Oj tak Kanebo to jest mój faworyt wśród Azjatów ale cena mnie nieco zniechęca. Może skusiłabym się na pielęgnację :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ich pielęgnację nawet nie patrzę - nie na moją studencką kieszeń...;)

      Usuń
  6. oo nie słyszałam o nim ale może go przetestuję:D
    zapraszam do siebie w wolnym czasie:)
    http://mesmerize87.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. ciekawy jest... pare razy o nim slyszalam i caly czas kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też kusił, kusił aż skusił;)

      Usuń
  8. Też wachałam się między nim a LP, lecz koniec końców nie wzięłam żadnego, bo jakoś odzwyczaiłam się od sypańców. Moja skóra jakoś daje radę z samym podkładem. Choć pewnie i tak go kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. LP to gigant, szkoda, że ma drobinki...

      Usuń


Dziękuję Wam bardzo za każdy komentarz, jest mi niezmiernie miło, że do mnie zaglądacie! :)



You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...