czwartek, 23 czerwca 2011

Beautyblender - moja recenzja jaja ;)

     Moja wrodzona próżność(;) ) i ciekawość popchnęły mnie do zakupu wszem i wobec chwalonego różowego jajka zwanego BEAUTYBLENDER.
Jest to pomysłowy gadżet z gąbki do nakładania podkładu i korektora, ew. płynnych rozświetlaczy. Czekając na dostawę (zamówiłam na Ebay) zastanawiałam się, jaką jajo ma strukturę, z czego jest zrobione i czy będzie to coś a' la gąbka Inglota chociażby (silikonowa,'sztuczna').
Jajo przeleciało Atlantyk dość szybko, w zestawie oprócz różowego cudaka była jeszcze próbka płynu do czyszczenia, mycia go.

BeautyBlender


CO TO JEST:
Jajo ma kolor różowy,jak zresztą widać, podczas pierwszych kilku myć kolor mu trochę uleciał (przy podkładach z alkoholem). Jest to bardzo drobniutka, elastyczna gąbka, bardzo ściśliwa, ma mikrootworki (jak to gąbka...;) ), które nie zjadają dużo podkładu, za to idealnie dopasowują się do porów skóry, wszelkich naturalnych załamań skóry, zmarszczek pewnie też. Jajo zaś ma taki kształt, który umożliwia bardzo precyzyjną aplikację k. skrzydełek nosa oraz w zagłębieniu oczodołów ;) tuż przy kącikach oczu, brwiach. Genialnie wpasuje się w naturalne zagłębienia, rysy twarzy.
Jest bardzo elastyczne, upuszczone na blat robi kilka podskoków zanim spadnie (elastyczność), nie drażni skóry twarzy, jest milutkie w dotyku.


JAK UŻYWAM:
Wrzucam to-to do szklanki z wodą, w jakieś 5-10 sek. nasiąka wodą, jej nadmiar trzeba odsączyć, z początku trudno mi było dobrać odpowiedni stopień nasączenia, bo albo było za suche i zjadało nieco więcej produktu z buteleczki, albo za mokre i czasem kropelka wody się pojawiała (ale to nic nie szkodzi, nic nie nie ściera,nie rozpływa,nie zmazuje).Metodą prób i błędów jest łatwo osiągnąć idealny poziom nawilżenia. Potem produkt aplikuję z nadgarstka, albo robię kilka ciapków na buzi i stempluję.
Większość do tego używa 'dna' jaja, mnie bardziej odpowiada jego boczna powierzchnia, bo idealnie łapie policzek, żuchwę i okolice pod okiem, powiekę.
Jajo jest bardzo pomocne także przy bokach twarzy, tam stempluję mniej, podkład jak puzzle układa się ze skórą, nie ma żadnej widocznej granicy. Jest tez dobre do korektora, niweluje granice i imituje produktem strukturę skóry.


MYCIE:
Lepiej nie zostawiać produktów na jajku do zaschnięcia - może być problem z umyciem. Jajeczko najlepiej myć w chłodnej wodzie oryginalnym płynem, delikatnie w jednym kierunku 'wyciskać' zalegający podkład. Kto nie ma płynu niech spróbuje delikatnym szamponem.
Ja na takie awaryjne zaschnięcia używam załączonej próbki i muszę powiedzieć, że płyn jest naprawdę bardzo dobry - dlatego używam w ostateczności, bo mam go mało ;)
Uważam, że gąbeczki nie powinno się zostawiać na noc w wodzie,żeby na rano była gotowa, a to z uwagi na namnażające się w takim środowisku bakterie - nie ma co prowokować podrażnień.


Trzeba uważać, żeby podczas mycia nie wbić w BeautyBlender pazurków, chociaż nie mogę powiedzieć, że jajo jest na to bardzo wrażliwe - trzyma się świetnie;)

SUMMA SUMMARUM:
   
  Jajo jest fantastyczne, co tu więcej rzec ;) Początkowo zabawa tym cackiem zajmowała mi dużo czasu, ale 1-2 dni i nabiera się wprawy zawodowca. Świetnie współpracuje z lejącymi się podkładami, bardzo dobrze radzi sobie z miękkimi kołderkowymi podkładami jak np. Diorskin Sculpt, świetnie je rozciera nie pozostawiając nadmiaru kosmetyku w porach, co lubiły robić pędzle...
Pobił palce (wiadomo), inne gąbki, flat top (mam z Pixi) czy nawet fenomenalnego 'skunksa' z MAC - bez porównania.
Jajo pobija je w precyzyjności, szybkości nakładania i przede wszystkim- warstwa, którą zostawia jest idealnie równa, przez co nawet późniejsze nieuniknione u mnie świecenie nie ma postaci ciemniejszych
i jaśniejszych plam. Łatwo stopniować i dokładać warstwy, tam, gdzie trzeba.


Gąbka BeautyBlender z bliska


Jajo 'na sucho' i z bliska.


Ważne (klik):
Mycie Beauty Blendera
Beauty Blender po 10 mies. użytkowania i komu będzie pasował?


Ocena oczywiście 10/10 :)

 



czwartek, 2 czerwca 2011

Znad herbaty z mięty - recenzja Bioderma Sebium Pore Refiner

Krem zwężający pory, z opisu producenta:
Preparat o działaniu korygującym dla skóry tłustej lub mieszanej z problemem rozszerzonych porów, spowodowanym nadmiernym wydzielaniem sebum, stresem, paleniem, zanieczyszczeniami itp.


Rzekomo zmniejsza wydzielanie sebum, rozświetla, błyskawicznie się wchłania.
Nic z tego:)
W małej ilości-naprawde minimalnej - wchłania się dobrze, nie roluje ale też nie zwęża porów w ogóle, pewnie jeśli ktoś ma skórę normalną to i owszem, mieszana musi dostać większą dawkę, by pory się zwężyły i owszem, zwężają się ale tez nie rewelacyjnie i niestety tylko na czas nałożenia kremu. Tubka jest rozczarowująco mała.
Krem pachnie ładnie, niedrażniąo, ale cóż z tego, skoro działanie ma żadne? Kontroli sebum tez nie zauważyłam.
Pore Refiner sprawdza się pod BB Creamy, ale też niedoskonale. Nie matuje.



Nie kupię więcej, ba - nie wiem, co zrobić z moim egzemplarzem ;)



Ocena: 3/10

Jak uczyć się do sesji

No właśnie.
Może mi ktoś powie? Wygna lenia drzemiącego w mym ciele? ;)

Jaka jest recepta:

- trzeba się solidnie zmotywować

- trzeba po prostu zacząć się uczyć

Tyle wiem, sprawdziłam, gorzej z wcieleniem tego w życie ;)
Dlaczego jest tak, że kiedy już jest czas najwyższy na otworzenie opasłego tomu, muszę koniecznie wypić herbatę, odwiedzić forum, sprawdzić pocztę...Autosabotaż? Być może.



You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...