środa, 12 stycznia 2011

Ha! Cóż widzę, piękny ... baviphat?

Jako,ze miałam dziś na 15:00 dopiero ćwiczenia, postanowiłam wziąć w obroty Baviphat. Gdybym miała na 8:00, to nie próbowałabym, bo w sztucznym świetle mógłby wyglądać ok, a dopiero na wydziale zobaczyłabym na przykład,ze jestem pomarańczowa, czy coś-dlatego z nowościami szaleję w weekendy,kiedy mam naturalne światło i czas na zmycie,gdyby produkt okazał się niewypałem;) Ale skoro miałam na późniejszą godzinkę...
Dużo osób zachwalało,ze BB są niewidoczne, efekt pięknej skóry itd. i owszem, ale nie w 100%, zawsze się pojawił jakiś mankament, głównie jeśli chodzi o kolor(trupi,zbyt szary lub różowy), czasem za szybkie świecenie.Aż do tej pory...

Nałożyłam go szybciutko,zaczynając od policzka, rozsmarowałam na jednym,a że się bardzo spieszyłam,poprzestałam na tym i poleciałam do szafy wybrać ubranie, wracam do 'toaletki',zerkam w lustrzane odbicie i znowuż chciałam nakładać ten BB na buzię, ponownie na owy policzek......


tak się pięknie wtopił, ujednolicił, że myślałam,ze mam jeszcze nagą(ale ładniejszą)buzię!!! Bo nic się nie wreszcie kolorystycznie nie odznaczało(inne Bb minimalnie zawsze mnie poszarzały),wchłonął się dobrze bez glow, tylko skóra z naturalnym blaskiem (żaden inny BB mi tego nie dawał). Ale coś za coś. Wyrównuje ładnie koloryt, stapia się dużo szybciej niż inne,ładnie przywiera - niestety krycie słabiutkie, słabiutkie. Kilka niedoskonałości potraktowałam korektorem, potem dla pewności leciutko pędzlem tzw. skunksem musnęłam pudrem mineralnym po całości. A twarz gładka, bez błysku wszędzie,przecież normalna skóra się nie błyszczy jak po kremie, tylko ładnie odbija światło, jest gładka i nie całkiem matowa- to właśnie daje ten zielony,niepozorny specyfik ukręcony w Korei. Byłam wniebowzięta, bo przetestowałam kilka innych i żaden nie był tak wspaniały.
Porównując na szybko:
Missha kryje świetnie,ale lubi pod wieczór wyglądać jak ciasto no i kolor nawet po pomieszaniu z jaśniejszym - niepasujący w zadowalającym stopniu,
Lioele(Triple, bo Beyond całkiem rozmija się z moim kolorem skóry) - świetny,ładnie kryje i jest żółty,ale często za szybko się świeci.
Baviphat - kolor absolutnie fantastyczny, świetnie skomponowany,leciutko różowe tony było widać naprawdę nieznacznie, potem się wtopił, 'ogrzał', ten kolor rekompensuje mi słabiutkie krycie.Bardzo dobrze matuje,ale nie w tępy sposób,tylko naturalnie,nie tworzy płaskiej,pudrowej twarzy, kontrolę wydzielania sebum oceniłabym gdzieś na 8/10. Z ciekawości pytałam mamę - mówiła, że nie widać,żebym coś miała na twarzy, pewnie gdyby nie widziała mnie saute, pomyślałaby,że mam taką piękną skórę, nooo, bardzo ładną:)

Podsumowując: jakkolwiek BB uważam za bardzo dobre kremy koloryzujące, tak ten uważam za wyjątkowo trafiony.  Pewnie jeszcze kiedyś strzelę sobie jakiś zwykły produkt typu 'foundation' ;) Ale póki co..... O rany!Oby mi się tubka za szybko nie skończyła!!
Wiadomo, że z paskudy nie jestem dzięki niemu nagle nie wiem jak piękna, ale naprawdę jestem zadowolona:) Szkoda tylko,że na skład nie mogę zerknąć, bo wszystko w krzaczkach i kółeczkach ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz


Dziękuję Wam bardzo za każdy komentarz, jest mi niezmiernie miło, że do mnie zaglądacie! :)



You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...